O mnie

 

O Żydach słyszałam już jako dziecko. Tata przywiózł mi z Francji taki wspaniały, wielki, jaskrawo-czerwony tornister. Poszłam z nim dumna jak paw do mojej komunistycznej, szarej szkoły a wróciłam goniona przezwiskami zazdrosnych dzieci. Oczywiście wyzywali mnie i moją rodzinę od Żydow, którymi to musieliśmy z pewnością być, by pozwolić sobie na takie zbytki. W domu zawsze jednak o Żydach mówiono z szacunkiem. Dumna jestem też z tego, że z obu stron mojej rodziny znależli się tacy, którzy narażając życie pomagali Żydom w czasie wojny. Ale wtedy jeszcze nie złapalam bakcyla.

 

Wszystko zaczęło sie w liceum. Nasza szkoła we współpracy z liceum w Hajfie, zorganizowała wymianę uczniów. No i pojechałam...i chyba już nigdy, tak naprawdę nie wróciłam. Po wylądowaniu w Polsce zaczęłam uczyć się hebrajskiego, chodzić do Teatru Żydowskiego, nosić Gwiazdę Dawida na łańcuszku i okłamywać koleżanki, że jestem Żydowką.

 

Z czasem rozpoczęłam studia na Uniwerstecie Warszawskim, w Instytucie Archeologii. Wtedy też zaczęłam pracować jako pilot wycieczek zagranicznych. Jak tylko nadarzyła się okazja wzięłam moją pierwszą grupę z Izraela. Za którymś, nie wiem którym, razem, poznałam mojego przyszlego męża - Meir'a. To on stał się moim pomostem do Izraela. Marzyłam sobie, sniłam po nocach, ale czy zrobiłabym to sama?

 

W 2001 roku znów przyjechałam do mojej Ziemi Obiecanej, ale tym razem na zawsze. Mój mąż, który wtedy jeszcze nim nie był, podkasał rękawy i zabrał się za przeistaczanie mnie w Izraelkę i Żydowkę. Nie spoczął, aż nie nauczyłam się mówić płynnie i bez akcentu po hebrajsku. Tłumaczył mi każde słowo, jego pochodzenie, odmianę i pokazywał gdzie można znaleść je w Torze. Wprowadził mnie w tajniki slangu i nauczył wymawiać poprawnie gardłowe “er”. Dziś trudno się domyślić, że nie urodziłam się w Izraelu.

 

Meir nauczył mnie też zasad Judaizmu. Sam niereligijny, jednak pochodzący z rodziny ortodoksów, absolwent jesziwy, wiedzę na ten temat miał ogromną. Wprowadził mnie w tajniki prawa halachicznego, nauczył modlitw. Ale chyba najważniejsze jest to, że znalazłam się nagle otoczona jego religijną rodziną, spędzałam z nimi szabasy i święta. Po prostu przeżywałam z nimi bycie Żydem. Wkrótce rozpoczęłam naukę w kilku religijnych szkołach dla kobiet. Uzyskałam więc też solidną wiedzę ze świętych ksiąg i od mądrych rabinów. To wszystko było częścią mojej drogi do konwersji. W 2005 roku zostalam przyjęta do narodu wybranego przez rabiniczny sąd i kilka tygodni później rytualna kąpiel w mykwie przemieniła mnie w Żydowkę.

 

Religia i język jednak, to tylko części składowe czegoś, co nazywa się szeroko pojetą kulturą danego kraju. Aby zrozumieć występ kabareciarza na scenie trzeba nie tylko rozumiec słowa. Trzeba znać stary film, z którego konkretnej sceny smieją się już pokolenia. Trzeba znać piosenki, historię, politykę, zabobony, powiedzenia i język ulicy. I tego wszystkiego, niestrudzenie, przez 7 lat uczył mnie mój mąż. Nie mialam od tego wolnego dnia. Każda rozmowa, film w telewizji czy dziennik wieczorny okraszony był komentarzem. I chyba mu sie udało.

 

Dziś nie czuję się Polką mieszkającą w Izraelu. Nie umiem patrzeć na Izrael i Izraelczyków z boku, z perespektywy obcokrajowca. Nie czuję się obca. Oczywiście nadal jestem Polką i jestem z tego dumna ale jestem też Izraelką.

 

I chyba dlatego że czuję, że należę do obu tych krajów, tak ważne jest dla mnie zbliżenie ich do siebie. Połączenie tych dwóch narodów, które kiedyś żyły razem. Za cel stawiam sobie pokazanie Polakom, kim jest dzisiejszy Żyd, religiny Żyd czy po prostu Izraelczyk. Pragnę podzielić się tym, co tu przeżywam, co jest piękne, co jest ciekawe, czego nikt w Polsce nie wie.

 

Judaizm pokazal mi wiele pięknych idei, pokazał specyficzną drogę przez życie. Znalazłam tu wiele drogocennych prawd, którymi kierują się religijni Żydzi na co dzień. Ciekawe i czasem egzotyczne dla nas zwyczaje, tak naprawdę za zadanie mają przeprowadzić człowieka przez życie w prawości i skromności. Na piedestale stawia się rodzinę i dobre uczynki. Myślę, że jest to temat rzeka, którym warto zainteresować polskiego odbiorcę.

 

Fascynujący jest też Izrael współczesny, laicki. Jest to kraj kolorowy, ciekawy, rozwijający się jak kwiat na pustyni, z którego, jak z oazy, płyną w świat strumyki geniuszu. Izraelskie start-up'y, dolina krzemowa, wynalazki, noblisci, lekarze i naukowcy. No i oczywiście róznorodność kultur, które przywieźli ze sobą Żydzi wracający z diaspory. Jest o czym pisać.

 

Trochę mniej, ale jednak, interesuje mnie temat konfliktu na Bliskim Wschodzie. Nie chcę zbytnio mieszać sie do polityki. Nie chcę określać się politycznie. Trzymam oczywiście swoją stronę, ale nie mam zamiaru wchodzić w niuanse konfliktu. Niestety, jest to jednak temat dotyczący mojego codziennego dnia, dlatego też, od czasu do czasu, pozwolę sobie parę słów napisać i na ten temat.

 

W 2009 roku spotkała mnie i moją rodzinę niespodziewana tragedia. Mój kochany mąż zmarł na atak serca. To tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że Izrael to miejsce, w którym chcę żyć i wychowywać moje dzieci. Teraz wiem na pewno, że nie jestem tutaj tylko dla niego, ale dla siebie.

 

Mój dzień dzielę pomiędzy dwójkę moich dzieciaków - Matana i Noyę, pomiędzy pisanie i świeżo rozpoczętą współpracę z telewizją. Nagrywam więc wywiady i pracuję nad reportażami. O wszytkim dowiecie się na bierząco na niniejszym blogu. Od czasu do czasu przyjeżdżam na wykłady do Polski, by we własnej osobie podzielić się swoją wiedzą o tym niezwykłym miejscu i o jego mieszkańcach.

 

Zapraszam serdecznie do lektury.